środa, 19 listopada 2014

Wymarzone sznurowane sandałki z Boohoo.com


Zdarzyło Wam się kiedyś "dostać" dosłownie obsesji na punkcie konkretnej pary butów???
Mi przydarzyło się to już parę razy ale nigdy choroba nie przebiegała w tak ciężki i drastyczny sposób;)
Zaczęło się około półtora roku temu. W łódzkim outlecie Reserved przymierzyłam śliczne sznurowane w ten charakterystyczny sposób szpilki.
Obcas był idealny, buty wygodne i nie pytajcie mnie dlaczego ich wtedy nie kupiłam bo do dziś nie mogę tego przeżyć że je wtedy zostawiłam na sklepowej półce.
Po kilku miesiącach BUM!!!
 Na wszystkich blogach, na ulicach w Zarze, wszędzie one!!!
Kupiłabym Zarowe ale wysokość obcasa była zabójcza a same buty zwyczajnie niewygodne:(
Znalazłam je w popularnym sklepie internetowym i nawet miałam je już w koszyku tylko wypatrzyłam że nie są sznurowane do końca. Tuż przy palcach były po prostu wycięte. Moja wąska stopa na 100% wyjechałaby na chodnik.
Poddałam się, śniły mi się nadal, serduszko bolało na wspomnienie tych z Reserved...
Wiecie jak to jest prawda? Widzicie coś super, wracacie do domu, myślicie obsesyjnie a na następny dzień dana rzecz jest niedostępna i nawet sklep online nie chce być pomocny...

W sobotę w ramach rozpoznania tutejszych sklepów internetowych zajrzałam na stronę boohoo.com i oniemiałam z zachwytu!!!
Pięć minut później przesyłka była opłacona, w poniedziałek rano pani kurier przywiozła paczkę no i SĄ!!!!:):):)

Czyż nie są przepiękne??
Nie przeszkadza mi nawet fakt że mamy późną jesień. Może wybiorą się ze mną na sylwestra.
 A może ubiorę je do grubych rajstop...Nieważne, ważne że są!!




sznurowane sandały boohoo.com

poniedziałek, 17 listopada 2014

Candy



Post miał być już wczoraj ale się nie udało, jest dziś:)
Pogoda w weekend spłatała figla (jak to zwykle bywa), zamiast słońca ulewa. Zdjęć tylko troszkę ale na szczęście było całkiem ciepło, więc wskoczyłam w spódniczkę którą kupiłam w lumpku jeszcze przed wyjazdem i której nie miałam dotąd okazji Wam pokazać.
Czapkę, torbę i buty dokupiłam już na miejscu...powoli kompletując swoją garderobę;)
Buty już zresztą widziałyście, podobnie jak naszyjnik.
Sweter to prezent od Miśka:)

Jesień i zima większości z nas kojarzy się z ciemnymi kolorami i szarościami (które zresztą sama uwielbiam zwłaszcza w postaci cieplutkich i milutkich bluz idealnych na jesienno-zimowe chłody). 
Takich ubrań w sklepach jest mnóstwo, są bardzo praktyczne...Jednak bardzo się cieszę że w tym roku na sklepowych wieszakach przybyło pasteli i ciuchów w mocnych i intensywnych odcieniach:)
Powiedzcie szczerze nie macie czasem dosyć "skromnej" gamy kolorystycznej gdy kolejnego zimowego ranka otwieracie szafę i widzicie jedynie ciemne kolory ??
Ja czasem mam wrażenie że stale chodzę w tym samym...chociaż nie, od jakiegoś czasu zaczęłam kupować bardziej "charakterne" ubrania, stosując metodę pół na pół. Połowa to intensywne barwy i wzory, połowa stonowana...dobra baza dla tworzenia zestawów. 

Czy swetry, płaszcze i spódnice na sezon jesień-zima w kolorach fuksji, kobaltu, czerwieni albo rozbielonego różu są dla Was nowością?
A może od zawsze starałyście się urozmaicać szafę, dodając szczyptę szaleństwa "do smaku"?
Jak dobieracie te wszystkie cudownie puchate, miękkie i ciepłe elementy waszej garderoby?
Piszcie jestem ciekawa co najchętniej nosicie zimą!!!
:)













spódnica New Look (sh), sweter Primark, torba Primark
czapka Primark, buty Primark,
okulary Brylove,
naszyjnik Parfois


Foto  MICHU

piątek, 14 listopada 2014

NOWOŚCI / TROCHĘ KOSMETYCZNIE they're Real! push up liner Benefit, pomadka MUA flamingo, kremy do rąk TBS coconut hand cream i hemp hand protector


Cześć!
Dziś post bez stylizacji. Nie będzie sukienek powiewających na wietrze, potarganego włosia i plenerów. Za to pokażę Wam moje skromne zakupy, które poczyniłam w tym tygodniu:)
Tego typu posty czyli nowości, kosmetyki może jakieś drobne tutoriale fryzjerskie będą pojawiały się częściej. 
Powody tego są dwa. Po pierwsze będzie to pewnego rodzaju urozmaicenie. Sama lubię tego typu wpisy. Czasem podglądam nowości u innych, lubię być też zorientowana co warto kupić a czego się wystrzegać (jeśli chodzi o kosmetyki). Po drugie. Godziny pracy a pora roku. Zdjęcia możemy pstrykać z Michem tylko w weekendy. W tygodniu jak wiadomo szybko robi się teraz ciemno. Same rozumiecie...

Wracając do nowości. 
Nie ma tego zbyt wiele, szaleństwa nie było;) Zrobiłam się ostatnio wybredna i dosłownie medytuję przy sklepowym regale zanim cokolwiek zaniosę do kasy.
Tak czy inaczej do grona moich torebek dołączyła urocza mała czarna na złotym regulowanym łańcuszku a armię ciepłych zimowych czapek zasiliła pastelowa różowa "słodycz" z zabawnym pomponem;)





Zarówno torebkę jak i czapkę zobaczycie już w niedzielę w nowej stylizacji.
Kupione w Primarku.

A teraz UWAGA!!! Będzie recenzja!!
Recenzji na moim blogu jak na lekarstwo. W zasadzie nie wiem czy się one na cokolwiek przydadzą ale jak coś polubię to trąbię o tym wszędzie. Na drogeryjnych półkach zalega sporo bubelków.
Taki nietrafiony kosmetyk to coś czego nie znoszę. Kosmetyków u mnie niezbyt wiele, maniaczką nie jestem, kosmetyki kolorowe prawie u mnie nie schodzą. Jedyne czego sobie nie potrafię odmówić to pomadki w jakimś przyjemnym kolorku...
Zatem zakup czegoś co jest kiepskie albo zwyczajnie się u mnie nie sprawdza niesamowicie mnie wkurza. Świadomość nietrafionego zakupu, kosmetyku który ląduje w koszu doprowadza mnie do łez.
Tym razem jednak tak nie było!!
A dlaczego???
Już Wam o tym opowiadam...


Podstawa mojego makeup'u to wygładzona cera, wyraźne kreski na górnej powiece i kolorowa pomadka.
Od dawna szukałam idealnego eyelinera. Mam małą, lekko opadającą powiekę która dodatkowo dość znacznie się "tłuści". W połowie dnia patrzę w lusterko i nie widzę już kreski tylko czarny rozmazany kleks na górnej powiece. Dodatkowo eyelinery, których dotąd używałam miały kolor zbliżony do czarnego, nigdy czarny. Taki mało intensywny, wyblakły.
Ostatnio w moje ręce wpadła próbka eyelinera Benefit. Był dołączony do magazynu Elle.
Całą drogę do domu byłam nim niesamowicie zaciekawiona i podekscytowana możliwością przetestowania kosmetyku.
Po powrocie otworzyłam pudełeczko, wypadło z niego maleńkie plastikowe coś zakończone gumką...
Dół!!! ;);)

Po chwili olśnienie i zachwyt...trwające do dziś.
they're Real! push-up liner Benefit to prawdziwe cudo!!
W próbce było tylko 10g, używam go już tydzień! Kreski są wyraziste i czarne jak smoła. Niesamowicie trwałe!! Trzymają się nawet na mojej "trudnej" powiece caluteńki dzień. Nakładam go na minimalną ilość podkładu i po uprzednim lekkim przypudrowaniu powieki.
Aplikacja jest niesamowicie łatwa. Wystarczy nacisnąć gumową końcówkę aby wydobyć niewielką ilość kosmetyku, który sam sunie po powiece. Gumowa, lekko ścięta końcówka idealnie rozprowadza tusz i pozwala łatwo wymodelować kreskę!
Tak bardzo go pokochałam, że gdy tylko mi się skończy kupię produkt pełnowymiarowy. 




Drugi kosmetyk, który chciałam Wam pokazać to pomadka do ust MUA w odcieniu Flamingo.
Kolorek bardzo jasny, niesamowicie cukierkowy i delikatny.
Pomadka daje matowe wykończenie a to właśnie uwielbiam najbardziej.
Ładnie się rozprowadza i dobrze trzyma ust, ale wymaga poprawek co jakiś czas, zwłaszcza po jedzeniu i piciu. Rekompensuje to odcień oraz niska cena około 5 zł. Ja kupiłam w Superdrugstore i zapłaciłam funta:)
Warto przed jej użyciem zadbać o kondycję skóry ust ponieważ troszkę podkreśla suche skórki.
Nie zmienia to faktu, że ją uwielbiam i jest to już moja trzecia matowa pomadka MUA.


Poniżej zdjęcie na którym starałam Wam się przybliżyć rzeczywisty odcień obu kosmetyków.


Na koniec dwa ulubione kremy do rąk The Body Shop.
Michowy Hemp Hand Protector , taki trochę męski w zapchu ale ja uwielbiam mu go podbierać;) 
I mój Coconut Hand Cream w małej sprytnej tubeczce w sam raz do torebki (30 ml).
Oba kremy dobrze nawilżają i natłuszczają skórę. Do tego obłędnie pachną i dobrze się wchłaniają, pozostawiając skóre naprawdę mięciutką:)
Zresztą wystarczyłby mi sam zapach;))


No to co? Podobają Wam się takie posty? Mogę pisać dalej?
Piszcie i dajcie znać jakie fajne kosmetyki ostatnio odkryłyście. Jestem ciekawa kosmetycznych nowinek!!!

Aaaa!!!
I miłego, leniwego albo imprezowego (według potrzeb) weekendu Wam życzę!
Uściski**